W starożytności krążyła wśród żydów anegdota o Galilejczyku, który wybrał się do Jerozolimy na targ i nie dość, że nic nie kupił, to jeszcze został upokorzony. Kupcy nie rozumieli jego gwary i bezlitośnie szydzili: „Głupi Galilejczyku, chcesz kupić osła (aram. hamâr), wino (hamar), wełnę (’amar) czy baranka (immar)?”. W ustach przybysza wszystkie te słowa brzmiały tak samo. Ewangeliści podają, że Piotr zaparł się Jezusa, gdy po jego mowie poznano, że pochodzi z Galilei (por. Mt 26,73, Mk 14,70). Jednak gwara nie była jedyną ani najważniejszą cechą odróżniającą ten region od innych we współczesnej Jezusowi Palestynie
Górzysta Galilea zaskakuje przede wszystkim krajobrazem i klimatem – tak jest dzisiaj i tak było dwa tysiące lat temu. Żyjący w I w. po Chr. żydowski historyk Józef Flawiusz z entuzjazmem opisywał tę krainę: „Ziemia tu jest wszędzie urodzajna, bogata w pasze i porośnięta wszelkiego rodzaju drzewami tak, że świetne warunki pociągają do pracy na roli nawet takiego, który nie ma do tego żadnego zamiłowania”. Flawiusza urzekła też niespotykana gdzie indziej różnorodność roślinności: „Można by rzec, że natura przejawia jakąś szczególną ambicję, żeby na siłę ściągnąć na jedno miejsce przeciwne sobie gatunki, albo że jest to jakieś szlachetne współzawodnictwo pór roku, z których każda jakby ubiegała się o tę okolicę”.
uprawy Boga
Południową granicę Galilei wyznacza pasmo górskie Gilboa, gdzie – jak czytamy w Biblii – król Saul poległ w walce z Filistynami (por. 1 Sm 31,1n), północną zaś – niewielkie jezioro Hule. W czasach Jezusa płaskowyż Górnej Galilei niemal tonął w lasach, rosły tam m.in. sławne cedry libańskie, cyprysy i wysokie na 20 m. jałowce. Można też było spotkać znane z ewangelii drzewa świętojańskie, których strąkami próbował się pożywić syn marnotrawny. Świeża, zielona trawa ściągała na tutejsze łąki pasterzy nawet z dość odległych miejsc.
W Dolnej Galilei również występuje sporo wzniesień, ale dużo niższych, rozdzielonych bardziej lub mniej rozległymi dolinami. Ludzie zakładali w nich osady, a na wzgórzach uprawiali ziemię. Obficie rodziła się pszenica, jęczmień, winorośl, len, często można było spotykać gaje oliwne, dojrzewały tu figi, orzechy i daktyle. Niskie w porównaniu z innymi regionami temperatury i znaczna wielkość opadów (porównywalna ze średnimi w Polsce) sprawiały, że zbiory owoców trwały przez cały rok. Największa i najbardziej żyzna była dolina Jizreel, której nazwa oznacza „uprawy Boga”. Tuż obok, w osłoniętej wzgórzami kotlinie, leży NazaretCentrum tego regionu stanowiło zawsze Jezioro Galilejskie. Przepływa przez nie rzeka Jordan i zasila wodami z górskich potoków Górnej Galilei. Ponieważ jezioro przypomina kształtem harfę (hebr. kineret), zyskało też nazwę Jam Kineret, Jezioro Genezaret. Woda była w nim przejrzysta, , wieczorami często wiały silne wiatry. Na otaczających wzgórzach przeważały krzewy mimozy, jaśminów i oleandrów. Rósł koper włoski, mięta, rumianek, kminek, anyżek, a gorczyca osiągała niezwykłe wręcz rozmiary.
W I w. po Chr. Galilejczycy zajmowali się głównie rolnictwem. Gospodarstwa liczyły przeciętnie 2-3 ha i rzadko zajmowały jeden kawałek. Każda rodzina dzieliła swoje ziemie pod uprawę zbóż, warzyw, winnice i gaje oliwne, tak aby być samowystarczalna. Ludność zamieszkująca wybrzeża Genezaret zajmowała się także rybołówstwem. W każdej miejscowości byli rzemieślnicy, a wśród nich cieśle, którzy cieszyli się sporym szacunkiem społecznym i niemałymi dochodami.
Chociaż ewangelie rzadko o tym wspominają, Galilea miała też swoje miasta, wśród nich kilka bardzo starych, ale i nowe, powstałe z rzymskiej inspiracji. Dla Jezusa życie miejskie nie miało chyba uroku, skoro często odwoływał się do tego, co obserwował w przyrodzie Galilei.
okręg pogan
Zachwytu nad tą krainą nie podzielał król Tyru, Hirkam. Za współpracę przy budowie Świątyni Jerozolimskiej (dostarczanie złota, drewna cedrowego i cyprysowego) król Salomon podarował mu środkową część dzisiejszej Galilei, nazywaną wówczas górami Neftalego. Hirkam był do tego stopnia niezadowolony z prezentu, że nadał tej krainie nazwę Kabul, czyli „Nic” (por. 1 Krl 9,10-15).
W VIII w. przed Chr. tereny te zostały podbite przez Assyryjczyków, a ludność uprowadzona. Na spustoszone, niezwykle atrakcyjne ziemie szybko napłynęli nowi osadnicy: Aramejczycy, Kananejczycy, Fenicjanie, Anatolijczycy, mieszkańcy Mezopotamii. Zagęszczenie ludności było tak duże, że gdy w 538 r. przed Chr. uprowadzeni z Galilei Żydzi chcieli tam wrócić, tylko garstka zdołała się ponownie osiedlić. Ci, którym się udało, zmuszeni byli zaakceptować życie wśród niewiernych. Z tego powodu region ten nazwano HaGalil HaGoyim, co znaczyło “okręg pogan”.
Sytuacja zmieniła się dopiero czterysta lat później. W II w. przed Chr. Machabeusze, żydowski ród kapłański, podporządkowali sobie tereny Judei, Samarii, Idumei (biblijnego Edomu) i Galilei. Wszystkich mieszkańców podbitych ziem przymusowo judaizowali, każdy musiał być obrzezany. Galilejczycy, w większości poganie, długo stawiali opór oddziałom machabejskim, lecz zostali pokonani i – chcąc nie chcąc – stali się ludem JHWH. Od tej pory nazwę krainy skrócono do HaGalil (okręg), czyli Galilea.
Herod ojciec, Herod syn
W następnych latach Galilea, podobnie jak reszta państwa żydowskiego, była areną wojen domowych toczonych przez potomków Machabeuszy. Sytuację wykorzystał Rzym, który wkroczył do Palestyny pod pretekstem zaprowadzenia pokoju. Urzędującemu królowi i arcykapłanowi w jednej osobie, Hirkanowi II, Rzymianie ustanowili nadzorcę. Był nim Idumejczyk Antypater II. Uważani za potomków biblijnego Ezawa, Idumejczycy nie przepadali za Żydami od czasu historii z miską soczewicy (por. Rdz 27), nie przypadło im też do gustu przymusowe obrzezanie. Ich zwierzchnictwo nie zostało więc entuzjastycznie przyjęte przez Żydów.
Wkrótce zarząd nad Galileą przejął piętnastoletni syna Antypatra, Herod. Podobnie jak ojciec umiał przypodobać się rzymskim zwierzchnikom. Brutalnie tłumił wszelkie bunty, a równocześnie wznosił nowe miasta, rozwijał infrastrukturę. Jego sukcesy przerwało powstanie wywołane przez bratanka króla Hirkana II. Herodowi udało się schronić w idumejskiej twierdzy Masadzie[1], skąd wyruszył do Rzymu. Przekonał do siebie Antoniusza i Oktawiana, którzy mianowali go królem Judei, nie ośmielił się jednak przejąć tytułu arcykapłana.
Pod koniec życia Herod był owładnięty manią prześladowczą, krwawo rozprawiał się z wszelkim zagrożeniem, czego przykładem była betlejemska rzeź dzieci. Wcześniej jednak dbał o rozwój państwa, jego dobrobyt i wewnętrzny spokój, współcześni nadali mu nawet przydomek Wielki. Władca podzielił podległe sobie terytoria pomiędzy trzech synów. Jezus miał ok. dwa-cztery lata, gdy Herod umierał w strasznych męczarniach spowodowanych chorobą nerek. Galileę otrzymał w dziedzictwie Herod Antypas. Jego właśnie ewangelie nazywają w skrócie Herodem, i to przed nim stanął Jezus po pojmaniu w Ogrodzie Oliwnym.
niepokorni
Gdy Chrystus rozpoczynał nauczanie, Galilea funkcjonowała niemal jak odrębny kraj. Wokół rozciągały się rzymskie prowincje, a nieprzychylna Samaria oddzielała ją z południa od centrum żydowskiego państwa. Galilea cieszyła się względną autonomią. Jej mieszkańcy słynęli z wojowniczego ducha, umiłowania niepodległości, a nawet szowinizmu. Flawiusz, który brał udział w powstaniu przeciw Rzymowi, podziwiał ich odwagę i bojowość. Oddalenie od Jerozolimy i niedostępne wzniesienia Górnej Galilei sprzyjały rebeliantom, więc z tych terenów wywodziło się najwięcej przywódców powstańczych. Tutaj też uformowała się radykalna grupa zelotów (zelotai grec. – gorliwy). Jej członkowie uważali, że zaakceptowanie rzymskiej okupacji jest buntem wobec JHWH, dlatego występowali zbrojnie przeciwko Rzymianom i ich żydowskim współpracownikom. Po upadku kolejnego powstania zeloci rozpoczęli działalność, którą dzisiaj nazwalibyśmy terrorystyczną: uzbrojeni w sztylety atakowali na ulicy tych, których uważali za niewiernych lub zdrajców. Takiego ciosu cudem uniknął np. św. Paweł (por. Dz 23,14n).
Nie trudno więc zrozumieć obawy, z jakimi mieszkańcy Judei traktowali Jezusa, galilejskiego nauczyciela, którego jeden z uczniów nosił przydomek Gorliwy.
Choni Zakreślający Kółka
Za Galilejczykami ciągnęła się nie tylko zła sława rebeliantów, ale też prostaków i lekceważących przepisy Prawa Mojżeszowego. Jerozolimscy rabini pogardzali nimi ze względu na brak wykształcenia i liberalny stosunek do nakazów Tory. Z tego powodu ustanawiano nawet specjalne , jeśli chodzi o terminwersje przykazań. W Judei wystarczało powstrzymać się od pracy w południe w przeddzień Paschy, ale Galilejczyków uczono – w obawie, że czegoś nie dopełnią – żeby powstrzymali się od pracy najlepiej przez cały dzień.
W Galilei mieszkało też najwięcej tzw. amhaareców. Słowo to oznacza „lud ziemi”, ale w czasach Jezusa nazywano tak pospólstwo, najbardziej pogardzaną grupę społeczną, dzisiaj powiedzielibyśmy pewnie: margines społeczny. Jeden z rabinów miał nauczać, że grzech amhaareców jest tak obrzydliwy, iż usprawiedliwione byłoby obdarcie ich ze skóry w szabat, nawet jeśli jest to Dzień Pojednania.
Brak prawnego wyrobienia Galilejczyków mógł wynikać z nieobecności szkół rabinicznych w tej prowincji w pierwszej połowie I w. po Chr. Byli tam owszem tzw. pisarze wiejscy, którzy sporządzali akty małżeńskie, kontrakty, dokumenty rozwodowe, lecz nie znamy wybitnego faryzeusza rodem z Galilei. Wiadomo, że jeden ze znamienitych faryzeuszy, Jochanan ben Zakkai, przybył tu z Jerozolimy, aby założyć szkołę, nie spotkał się jednak z zainteresowaniem ani zrozumieniem mieszkańców. Jeśli ewangelie wspominają o faryzeuszach, których Jezus spotkał w Galilei, to prawdopodobnie i oni przybyli z Jerozolimy, być może nawet z powodu pogłosek o Nim. Opisywane przez Ewangelistów konflikty z uczonymi były zapewne sporami z lokalnymi skrybami.
Można by pomyśleć, że istniała galilejska wersja judaizmu, która formalnie niczym nie odbiegała od oficjalnej, jerozolimskiej. W praktyce jednak była ona nieco bardziej mistyczna, ludowa, z elementami myślenia magicznego. Zamiast faryzeuszy znających doskonale literę Prawa popularność zdobywali tu tzw. mężowie Boży. Oni czasem nauczali, ale nie z tego byli najbardziej znani. Ważniejsze było to, że czynili cuda – np. sprowadzali deszcz jak rabbi Choni Zakreślający Kółka – uzdrawiali, przepowiadali przyszłość. Przede wszystkim ceniono ich w Galilei za to, że Bóg wysłuchiwał ich modlitw. Znane były ich aforyzmy, żaden z nich jednak nie zaproponował w judaizmie nowej myśli.
Galileo, Galileo
Jezus mówił po aramejsku prawdopodobnie tak samo niegramatycznie, jak reszta Galilejczyków. Widać to chociażby wtedy, kiedy wskrzesza córkę Jaira. Mówi do niej: Talita kum, podczas gdy poprawna forma brzmi: Talita kumi (por. Mk 5,41). Tak jak większość galilejskich nauczycieli mówił do ludzi za pomocą przypowieści i czynił cuda. Przewyższał ich jednak. Żaden z Jego poprzedników nie próbował wykazać, że w jego osobie wypełniają się starotestamentalne proroctwa. Dla nich cuda i opowiastki były centrum działalności, dla Jezusa jedynie pomocą do przekazania bardzo spójnej nauki o Bogu Ojcu.
I gdyby nie to, rabini z Judei być może byliby skłonni tolerować Jezusa jako jednego z galilejskich cudotwórców, których otwarcie lekceważyli. Z jednej strony galilejskie pochodzenie Jezusa sprawiało, że nie potraktowali poważnie Jego nauczania, nie słuchali Go, a jedynie szukali okazji, by wykazać Mu ignorancję. Z drugiej – pochodzenie Nauczyciela kazało im czujnie przyglądać się społecznym skutkom Jego działalności. Po śmierci Jezusa mieli jeszcze jeden powód, by znienawidzić Galileę – Jego uczniowie, zamiast się rozpierzchnąć, zdobywali coraz więcej zwolenników. A gdy się okazało, że chrześcijanie rekrutują się często spośród znienawidzonego przez faryzeuszy pospólstwa, rabbi Jochanan ben Zakkai (30-90 po Chr.) napisał: „Galileo, Galileo! Zawsze nienawidziłaś Prawa”.
Bibliografia:
C. Bricker, L. Casson, C. Flowers, W. Murphy, B. Walker, B. Weisberger, Jezus i Jego czasy, Warszawa 2007.
H. Daniel-Rops, Życie codzienne w Palestynie w czasach Jezusa, Warszawa 1994.
E. Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, Poznań 1958.
J. Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, Poznań 1979.
G. Vermes, Twarze Jezusa, Kraków 2008.
[1] por. Józef Flawiusz, Wojna żydowska, Księga I, rodz. XIII, 7 – 8

